niedziela, 18 grudnia 2011

PRZYJEMNOŚĆ PAKOWANIA

Ostatnio gdzieś usłyszałam zdanie "Prezent musi się dobrze prezentować". Dobrze powiedziane! Doceniam własnoręczne opakowanie, które liczy się dla mnie niemal tak samo jak zawartość. Podarunki, które wręczam są zawsze starannie wybierane z myślą o zainteresowaniach i potrzebach osoby obdarowywanej. Odpakowywanie prezentów, zwłaszcza tych świątecznych, ma w sobie jakąś magię. A Wy jak myślicie?



10 komentarzy:

  1. Ja od dziecka zwracałam uwagę na opakowanie, niestety nie doczekałam się pięknie opakowanego prezentu. Twoje propozycje są fajne, jeden problem mnie jednak nurtuje- co zrobić, aby wszystkie razem prezentowały się równie dobrze :) Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  2. Fajnie dostać ładnie zapakowany prezent, najczęściej jest to tak, że pakujemy prezenty w ostatniej chwili i są one po prostu owinięte w ozdobny papier a liczy się każdy element. Jest jeszcze trochę czasu natchnęłaś mnie tym postem i w tym roku opakowania będą wyjątkowe. Co do wczorajszego posta to fakt napis LOVE tez mi się wydał taki jakiś zbyt pospolity i czekam na posta z tajemniczym przedmiotem ciekawe cóż to może być :)
    Pozdrawiam

    Kasia

    OdpowiedzUsuń
  3. ładne, proste i wesołe, zawsze lubię ten moment kiedy wszystkie prezenty gromadzę pod choinką i lubie sobie na nie popatrzeć :)

    I najpóźniej we wtorek
    musze się za to zabrać!

    OdpowiedzUsuń
  4. Szewc bez butów... - no właśnie, zazwyczaj prezenty pod choinką pakowane są przez kilku różnych Mikołajów, dlatego powstaje totalny opakowaniowy miks wzorów i kolorów, ale to ma swój urok :). Pozdrawiam gorąco!

    Kasiu - jutro w świetle dziennym zrobię zdjęcia przedmiotu, o którym pisałam i opublikuję. Widziałaś, że dzisiaj przez chwilkę padał u nas śnieg? Przy zetknięciu z ziemią już się topił. Pozdrawiam serdecznie!

    Olu - też lubię ten widok prezentów w świetle choinkowych lampek. Trzymaj się ciepło!

    OdpowiedzUsuń
  5. Swietny pomysł na opakowaine prezentów, kojarzy mi się z filozofią zen, czarno-biała baza i skromny dodatek, fragment natury. Bardzo lubię połączenie czerni i żółto-pomarańczowego, ilekroć przechodzę obok ogrodzenia z beberysu(ma akurat ten pożądany odcień) kusi mnie, żeby zerwać i postawić na czarnym tle. Mam tu niestety problem natury etycznej, a taki ładny modrzew obsypany szyszkami rośnie przy sąsiedniej ulicy;/.

    Ale, ale czy pod paczuszkami widzimy domową podłogę? Mmmm, ładna:)

    Pozdrawiam gorąco
    Bea

    OdpowiedzUsuń
  6. Kasiu:) cześć w niedzielę:) Dziękuję za odwiedziny u mnie:) Pakowanie prezentów to cała sztuka:) Zawsze trochę mi szkoda rozpakowywać prezent, kunsztownie zapakowany:) A pogoda dziś była ... ojjj.. Przypominała marzec - i słoneczko było, i deszcz i śnieg:) Pełen przekrój.. Ciekawe czy tajemniczy przedmiot to ten, którego się domyślam:)) Pozdrawiam cieplutko i dobrego tygodnia!

    OdpowiedzUsuń
  7. Bea - rzeczywiście trochę zen wyszło :). Beberys ma idealną czerwień. A to, co pod prezentem to Chapel Parket Cassette. Pozdrawiam bardzo serdecznie!

    Aniu - cześć! cześć! :)
    To nie ten przedmiot, o którym myślisz :). Co prawda tamten jest już wymalowany, ale brakuje jeszcze czegoś miękkiego na siedzisko. Jednak na razie jest tyle pracy, że nie mam czasu się tym zająć. Ale obiecuję, że jak już skończę całość to pokażę fotki :)
    Tymczasem zapraszam na jutrzejszy materiał o naszym szwedzkim nabytku :).
    Pozdrawiam Cię serdecznie!

    OdpowiedzUsuń
  8. ślicznie :-) moje prezenty tez juz popakowane, chociaz nie tak stylowo (no dobra, wyglądaja jak spod reki ośmiolatki :-D)

    OdpowiedzUsuń
  9. oj tak-czasami opakowanie to połowa sukcesu:p bardzo podobają mi się twoje propozycje -prosto,gustownie ,naturalnie-jak lubię :]

    OdpowiedzUsuń