Słowo toile de Jouy nie jest znakiem towarowym produktu wytwarzanego tylko w Jouy-en-Josas. Inni producenci, na przykład Mulhouse, również produkują tkaniny z tymi motywami. Toile de Jouy stało się czymś w rodzaju nazwy rodzajowej.
Na początku produkcja odbywała się za pomocą specjalnie przygotowanych desek, trawionych i pokrytych barwnikiem. Dziesięć lat później, w 1770 roku, deski zastąpiono elastycznymi płytami miedzianymi, z których tworzono cylindryczne bębny, co pozwalało na zwiększenie produkcji.
Od 2000 roku tradycyjny motyw święci triumfy. Pojawia się na tkaninach, tapetach, kaloszach, itp. W sprzedaży jest wiele nie drogich tkanin inspirowanych francuskimi rycinami z Jouy-en-Josas.
Miłego dnia!
Zdjęcia: 1 - Kaboodle, 2 - Art-Georges, 3 - Deco Taime, 4 - Boutiquesdemusees, 5 - York Wall, 6 - Dekio, 7 - Fafarafa, 8 - Mellow Yellow.
Zdjęcia: 9 - Bin Bin, 10 - Longchamp, 11 - Dekio, 12 - Bokado, 13 - Under our sky, 14 - Patrenson, 15 - Baby Sevent.
Tez sie kiedys dosyc dlugo na taka tapete zamierzalam, w kolorze bialo-czerwonym juz nawet mialam upatrzona i moj Bryan tez byl przekonany, jednak zdecydowalam ze dla mnie jest "too busy", mimo to baaardzo podobaja mi sie te wzory, mam troche angielskiej porcelany z tymi sielanskim malowaniami tak sobie zastapilam ta tapete:-)))Fajny post Kasiu, Milego weekendu!
OdpowiedzUsuńSyl
Syl, super jest zacząć dzień od przeczytania takich miłych słów od Ciebie :).
OdpowiedzUsuńTeż zastanawiałam się nad tą tapetą, ale dla mnie także byłoby to "too busy". Za to bardzo podobają mi się wszelkiego rodzaju notesy i zeszyty z tym wzorem. O! Na przykład Moleskin w Toile de Jouy to byłoby coś! ;)
Pogoda w Gdańsku jest dziś REWELACYJNA!
Pozdrawiam gorąco!
Cześć Kasiu:) Fajne te materiały:), chociaż tapety.. nie wiem, czy nie byłoby ciut dużo szczęścia na raz.. Dziękuję Ci za dobre słowo:)) o mojej łazience:) Czasem myślę sobie, że napisać książkę o tym naszym domu - jeszcze byłoby mało, żeby pokazać wszystkie smaczki:) Pralki w istocie w łazience nie ma, bo mamy pralnię i tam dwie maszyny piorące.. Ledwie się wyrabiają, chociaż czworo nas tylko:)) Dziękuję Ci bardzo za propozycję pomocy w kwestii nowej aranżacji, niestety na razie:(( tylko takie liftingi wchodzą w grę.. Ech. Ale jakby co - zgłoszę się na pewno! Jurto postaram się wrzucić fotki z ewentualnym miejscem na ławeczkę:) A później sypialnię:)- z nieśmiałym pytaniem odnośnie malowania:) Cieplutko pozdrawiam! Ania
OdpowiedzUsuńPiękne te wzory. Dla mnie najbardziej do gustu achromatyczne wzory - bo lubuje się w czarno-białych motywach. Jako dodatek owszem taka tapeta może u mnie zagościć. Ale najbardziej pyszne są gumiOki :)))
OdpowiedzUsuńEspadryle nie za bardzo lubię - bo nie ma mojego rozmiaru nigdy - 41 ciężko znaleźć i żeby jeszcze wąska noga nie wyskakiwała :))) A kaloszki sobie niedawno nabyłam, trochę w innym stylu - a i tak jestem podekscytowana, bo takie wygodne się okazały :)) Sprawdziłam je nad morzem tą jesienią w Rewalu. http://nadia-nadiart.blogspot.com/search/label/ur%C5%82op
OdpowiedzUsuńNadiart, a widziałaś może tą budkę dla ratowników? http://kontakt24.tvn.pl/temat,sloneczny-patrol-na-polskiej-plazy,105462.html. Wiosną chcieliśmy jechać do Rewala, żeby ją zobaczyć na żywo. Jest świetna! W stylu "Słonecznego Patrolu" :). Szkoda, że nasi trójmiejscy ratownicy takich nie mają.
OdpowiedzUsuńA to w gminie... w samym Rewalu nie spotkaliśmy takiego cuda :)) I w ogóle jakoś nie miałam szczęścia ten BUDEneczek spotkać, a po plażach trochę połaziłam. Nawet do Kołobrzegu dotarłam a i do Świnoujścia (nie na piechotę, rzecz jasna)i nic a nic :))) Może trza było na piechotę deptać do Ciebie :))) Gdzieś po drodze coś by wpadło do obiektywu. Pozdrawiam,Nadia
OdpowiedzUsuń