sobota, 14 stycznia 2012

KOLOR MIĘTOWY

Nikt chyba nie zaprzeczy, że kolor miętowy jest najbardziej wakacyjnym kolorem świata! Trudny do zdefiniowania - miętowy, czy może pistacjowy? A dla innych być może po prostu turkusowy lub seledynowy. W dzisiejszym materiale pokazany jest jedynie w dodatkach. Jutro natomiast zapraszam na obszerniejszy wpis o wnętrzach w kolorze minty.

Szwedzką ceramikę Agnety Livijn uwielbiam. Prezentowałam ją już kiedyś na DB-blogu TUTAJ.

Collage wykonany ze zdjęć Agnety Livijn.

Collage wykonany ze zdjęć Agnety Livijn.

 Collage wykonany ze zdjęć Agnety Livijn.

Na koniec praca olejna pod tytułem "Three Green Apples" pędzla mojego ulubionego malarza Davida Oleskiego. 


Tą drogą chciałam pozdrowić moją Drogą Czytelniczkę Lidię z Cieszyna i podziękować za bardzo miły i zaskakujący gest.

Have a great day!

13 komentarzy:

  1. Ta ceramika jest piękna! Uwielbiam taką "niedoskonałą" - widać pracę autorską!

    OdpowiedzUsuń
  2. Ale orzeźwiające naczynka.

    OdpowiedzUsuń
  3. Przyjemnie by było wypić w takim kubeczku caffe latte. Obraz pozytywnie nastraja. Pozdrawiam weekendowo!

    OdpowiedzUsuń
  4. Dziewczyny bardzo dziękuję za Wasze komentarze! Rzeczywiście kolor jest orzeźwiający i pozytywnie nastrajający. Miętowy i wszelkie turkusy to moja fascynacja tego tygodnia. W kolejnych dniach ukaże się jeszcze parę materiałów z tym kolorem w roli głównej.

    A tymczasem za moim oknem hmmm... biało. Nadeszła prawdziwa zima. Miłego dnia!

    OdpowiedzUsuń
  5. Ostatnio przyznałam się tu do miłości szaro-biało-czarnej, a dzisiaj pora na TURKUS... To kolor przewodni mojego M, choć tej wersji lodowo-miętowej niemal nie mam :D

    OdpowiedzUsuń
  6. Oj Kasiu - ostatnimi postami jakbyś czytała w moich myślach!! Chalet, szarości, teraz minty:) W kolorze bieli, orzechowego drewna i mięty retro planuję naszą sypialnię (będzie retro beach:P), mięta prawdopodobnie pojawi się w akcentach w pokoiku Antosia razem z bielonym i przecieranym drewnem...Także z niecierpliwością czekam na inspiracje!

    OdpowiedzUsuń
  7. W angielskich wnętrzach zawsze tego koloru chociaż odrobinę można znaleźć.Też lubię!
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  8. Seledyn, choć to słowo brzmi jak obietnica podróży do krain z "Baśni z 1000 i jednej nocy", to nie moja bajka;). Ale turkusy tak! Bardzo lubię.
    Prace Agnety Livijn nalezą do moich ulubionych, są niczym pomost między europejską a japońską ceramiką. Aż mi się zachciało kawy ze śmietanką, w turkusowym kubeczku:).
    Miłego białego weekendu!

    OdpowiedzUsuń
  9. Juka, a ja Ci się przyznam, że kolor miętowy i turkusowy to moja nowa fascynacja, ale nie jest łatwy w aranżacji wnętrz i też nie każdy czułby się w otoczeniu tego koloru dobrze. Pozdrawiam serdecznie!

    Aniu, z niecierpliwością czekam na zdjęcia retro beach sypialni na Twoim blogu :). Mięta idealnie będzie wyglądała w połączeniu z bielonym drewnem u Antosia. W tej chwili pracuję nad podobnym projektem.

    Cat-arzyno, witam Cię serdecznie po raz pierwszy na moim blogu! W angielskich wnętrzach rzeczywiście często ten odcień zieleni się pojawia. Bardzo popularny jest również w Stanach. Dziękuję za komentarz i zapraszam ponownie! :)

    Bea, nic dodać nic ująć - idealnie określiłaś pracę Agnety Livijn. Dokładnie się z Tobą zgadzam. W Gdańsku śniegu mamy po kostki. A u Ciebie też pada? :)

    OdpowiedzUsuń
  10. ależ ja się cieszę, że trafiłam na Twojego bloga! mnóstwo inspiracji oraz praktyczne porady o wystroju, kolorach. ach, marzenie. będę wpadać częściej.

    sama niedawno dołączyłam do blogowego świata o tej tematyce. nieśmiało zapraszam do siebie.. http://home-znaczy-dom.blogspot.com/

    pozdrawiam ciepło!

    OdpowiedzUsuń
  11. ja wolę taki miętowo- jasnoturkusowy....taki jak z lat 50tych

    OdpowiedzUsuń
  12. Ja mysle ze ten kolor w kazdym stylu sie broni, ja go uwielbiam:)))
    pozdraiwam

    OdpowiedzUsuń
  13. Foxy, witaj na DB-blogu! Dziękuję za zaproszenie do Ciebie. Chętnie będę zaglądać. Pozdrawiam serdecznie!

    Karolina, dzisiaj miałam w rękach lakier do paznokci w takim kolorze jasno turkusowym, o którym pisałaś (charakterystycznym dla lat 50-tych), ale nie kupiłam go. Miętowy we wnętrzach w umiarkowanej ilości - si, ale jeśli chodzi o garderobę... hmmm... jakoś na razie nie umiem się przełamać :). A co Ty o tym myślisz?

    Atenko, dziękuję za Twój komentarz :). Pozdrawiam gorąco!

    OdpowiedzUsuń