sobota, 9 lutego 2013

WNĘTRZE WŁOSKIEJ RESTAURACJI / ITALIAN RESTAURANT INTERIOR

Nasi znajomi prowadzą włoską trattorie w centrum Gdyni. Jak zaczęła się nasza znajomość? Po prostu kilka lat temu szukali architekta i polecono im naszą pracownię DOBRYCH PROJEKTÓW. To było bardzo ciekawe doświadczenie. Pozwoliło nam na poznanie pracy restauratora "od kuchni" Bardzo miło wspominam to zlecenie. Ostatecznie jesteśmy w serdecznym kontakcie do dziś.

A co powiecie na to, gdybyśmy przenieśli się teraz do restauracji i pizzerii KOOK w Lacjum w Rzymie? Autorami projektu wnętrz są Mohamed Keilani i Luca Gasparini z Noses Architects, którzy stworzyli tą przestrzeń z dominującym wykorzystaniem materiałów takich jak: szkło, beton i stal. 

Do gustu przypadło mi kontrastowe połączenie betonowych, chropowatych płaszczyzn z wzorzystymi kafelkami.





Lubicie chodzić do restauracji? Czy są takie, do których chętnie wracacie, a jeśli tak to dlaczego?

Od tego pisania o restauracjach zrobiłam się głodna... Idę na śniadanie. Artykuł z jego przygotowywania znajdziecie dzisiaj na blogu mojego Tomasza POLISH KUCHNIA FACET. Serdecznie zapraszam!


Udanej soboty!


20 komentarzy:

  1. Bardzo piękne wnętrze.zdolniacha z ciebie.lubie takie nieszablonowe aranżacje.milo cię poznać Kasiu;)pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Witam Cię na moim blogu. Wnętrza, które dzisiaj zamieściłam są autorstwa Mohamed Keilani i Luca Gasparini z Noses Architects.
      Pozdrawiam

      Usuń
  2. Restauracja Twojego projektu w Gdyni jest przepyszna ;-))) w tej na zdjęciach bardzo sprytnie połączono beton, drewno.....kafle są super.
    Słonecznego dnia Kasiu;-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Joasiu, tak, kafle są super. W tym wnętrzu to jak wisienka na torcie, albo kropka nad "i" ;)
      Uściski!

      Usuń
  3. My każdego roku w rocznicę ślubu chodzimy do restauracji indyjskiej Taj Mahal w Gdyni. Wystrój średni...,ale właściciele restauracji pochodzą z Indii (zawsze jak jesteśmy witają gości w drzwiach) i jedzenie jest bardzo dobre :)

    ps
    bardzo ciekawa aranżacja, ciekawe jak jedzenie:)

    pozdrawiamy serdecznie,
    Agata i Mikołaj

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jeszcze nie byliśmy w Taj Mahal. Doceniam autentyczność i prawdziwą pasję, dlatego tak lubię knajpki włoskie prowadzone przez rodowitych Włochów, indyjskie, których właścicielami są Hindusi itd. Gdyby pojawiła się w 3city jakaś szwedzka restauracyjka to chętnie byśmy się wybrali, prawda? Na razie jesteśmy z Tomkiem na etapie udoskonalania przepisu na te rewelacyjne śledzie na ostro, które wspólnie jedliśmy w Gdyni :)

      Uściski!
      Trzymajcie się ciepło :)

      Usuń
    2. Do szwedzkiej knajpki-jak najbardziej!!
      Myślę, że Wasze śledzie będą dużo lepsze niż gdyńskie!

      uściski,
      Agata

      Usuń
  4. Bardzo, ale to bardzo podoba mi się efekt wydrążonych w betonie napisów. W połączeniu z mozaiką wygląda to świetnie, niebanalnie, stylowo. Nie byłam tu i tam, a widać, że warto :) Poczułam właśnie nieodpartą ochotę na spacer do lodówki. Nie mogę się opanować! Przez chwilę zastanawiałam się dlaczego, teraz już to do mnie dotarło ;)
    Pozdrawiam!
    marta

    OdpowiedzUsuń
  5. Katarzyno, Kasiu, Kasieńko
    Dzisiaj odwrotnie, najpierw wpadłam do pana Tomka na jajeczko na miękko i teraz też mam ochotę na spacer do lodówki. Zamknę ją na klucz i koniec. Do restauracji chodzimy bardzo rzadko.
    Pozdrawiam bardzo serdecznie i życzę miłego wieczoru.
    Basia S.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziewczyny, jak tak piszecie o tych lodówkach to sama mam ochotę tam czegoś poszukać ;)
      Wizyta w dobrej restauracji to miła odskocznia, możliwość poznania nowych smaków, ale i tak nade wszystko cenię domową kuchnię. Mamy tradycję spotykania się raz w miesiącu z przyjaciółmi na wspólnym ucztowaniu. Raz gotują oni, raz my. Uwielbiam te spotkania.
      Basieńko, dziękuję za komentarz. Jesteś niesamowita! :)
      Trzymaj się ciepło.
      ps. Jeśli masz ochotę powspominać elementy wystroju wnętrz z lat 70-tych i 80-tych ubiegłego wieku to zapraszam Cię na jutrzejszy post z serii "Tak kiedyś mieszkaliśmy" :)

      Usuń
    2. Dziękuję Kasiu. Niecierpliwie czekam na kolejny post. Dobrze pamiętam te lata. Może się mylę, ale lata 70-te były, jak dla mnie, mniej szablonowe. Przynajmniej w moim otoczeniu.
      Aaa, obiecałam sobie nie umieszczać dzisiaj żadnego komentarza, bo może macie mnie już dość. Jak zwykle jestem niekonsekwentna.
      Miłej niedzieli, Kasiu.
      Basia S.

      Usuń
    3. Basiu, dzień bez komentarza od Ciebie - już sobie tego nie wyobrażam :)
      Spokojnego wieczoru.
      Do jutra!

      Usuń
  6. restauracja wysmienicie wygląda! - pewnie pysznie sie w niej jada!

    a kafle - wlasnie takie zamierzam sobie zamowic do siebie ..... :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pasowałyby idealnie na posadzkę Twojej minimalistycznej łazienki. Rewelacyjny kontrast.

      Usuń
  7. Kasiu właśnie w domu mam 4-rech 4,5 latków i jest wesoło a raczej walecznie :)
    To połączenie betonu, drewna i moich ulubionych kafelków jestem już w 100% przekonana, że takie będą i u mnie. Nie mogę się napatrzeć na to wnętrze jest genialne. Jakoś zrobiłaś mi smaka na pizze ale taką z prawdziwego zdarzenia będziemy musieli się wybrać do Gdyni.
    Pozdrawiam Kasia

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kasiu, kinder party? ;)
      A my właśnie wstaliśmy od stołu. Na obiad były pyszne köttbullar z borówkami, ziemniakami i oczywiście nie mogło zabraknąć laski kopru, która jest obecna w większości szwedzkich potraw :). Materiał z produkcji ;) będzie można zobaczyć na blogu Tomka.
      Wieczorkiem napiszę do Ciebie maila, a jeszcze dzisiaj zapraszam na wpis z serii: "Tak kiedyś mieszkaliśmy".
      Pozdrawiam!

      Usuń
  8. Kasiu zdradź koniecznie miejsce i dokładny adres, chętnie się wybiorę:) Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń