piątek, 15 lutego 2013

DISCO KULA JESZCZE RAZ

O tym, że postrzegam dyskotekowe kule jako naprawdę świetne i oryginalne ozdoby wnętrz wiedzą już chyba wszyscy uważni czytelnicy mojego bloga. Pisałam o tym niejednokrotnie TU i TUTAJ. Nie chcę przynudzać, więc koniec tekstu i czas na zdjęcia.


Z prawej strony fragment mojego ulubionego fikusa lirolistnego.

Wszystkie zdjęcia  przedstawiają wnętrze domu znanej, szwedzkiej stylistki Annaleena Karlsson i jej najnowszy nabytek - disco kulę wyszperaną na pchlim targu.
 
Have a nice evening!

6 komentarzy:

  1. Hej,
    wyczytałam w przewodniku, że w Sztokholmie są pchle targi ("loppmarknad' lub "loppis") głównie w weekendy są najciekawsze, ale też w dni robocze :)
    Mamy adresy, może coś wyszperamy :)
    miłego wieczoru!
    A i M

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ha ha! Super! :)
      Pewnie, że tak!
      Pozdrawiamy serdecznie.

      Usuń
  2. Heh marze o takiej kuli... ale nikt w otoczeniu nie podziela mojego entuzjazmu :(

    OdpowiedzUsuń
  3. Taka kula napewno ślicznie odbija i rozprasza światło. Szperanie po pchlich targach to zdecydowanie zajęcie dla mnie;-))).
    Pozdrowionka Kasiu.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Joasiu, z takiego szwedzkiego pchlego targu mam biały bieżnik bożonarodzeniowy z wyhaftowanymi czerwoną nitką gwiazdami oraz napisem GOD JUL. W jednym z rogów jest pozostawiony inicjał autorki (bo podejrzewam, że była to kobieta). Może jej imię brzmiało: Ida, Ina, Inga, Inge, Ingaborg, Ingalill, Ingeborg, Ingegärd, Inger, Ingrid, Irene lub Isabella? Każdy przedmiot z loppis posiada swoją tajemnicę... :)

      Pozdrawiam serdecznie! :)





      Usuń